Kabaret Dramatyczny im. J. Szaniawskiego w Wabrzychu

2 czerwca 2014 roku, 16:05 3 czerwca 2014 roku, 9:28

autor: Jerzy Jacek Pilchowski

Uczestnik strajku w KWK Thorez w Wałbrzychu, wiceprzewodniczący MKS, sekretarz Komitetu Założycielskiego Wojewódzkiej Międzyzakładowej Komisji Wolnych Niezależnych Związków Zawodowych, następnie MKZ, od VI 1981 I WZD Regionu Dolny Śląsk, członek ZR.

Blog Jerzego Jacka Pilchowskiego

Mam prawo pisać o rzeczach które współtworzyłem...

6 osób wzięło udział w dyskusji

paf <<<>>> Czy może Pan wyjaśnić na czym niby polegają te "straszne emocje"? Z drugiej strony, gdybym nie był wkurzony to pewnie by mi się nie chciało pisać. Dlaczego jestem? - Rozmawiałem dosc długo, raz z jedną osobą i drugi raz z dwoma (nazwiska pominę) z ludzmi z wałbrzyskiego teatru gdy przygotowywano sztuke "W samo południe" - o 4 czerwca 1989. Rozmawiałęm z tymi ludzimi gdyz jednym z jej bohaterów był mój kolega ś.p. senator Mieczysław Tarnowski. Co z tego wyszło? - Wyszedl naprawdę krystalicznie czysty idiotyzm. A nawiązanie do Lityńskiego i Michnika jest uzasadnione tym, że Wyborcza bardzo lubi lansować "dekonstrukcje". Dodatkowo, mam "moralne prawo" napisać to co napisałem gdyż Lityńskiego i Michnika znam naprawdę dobrze. Czy wałbrzyski teatr wystawia czasami jakieś "strawne" sztuki? - Pewnie tak, ale większość (a raczej ogromna większość) tego co oni robią to naprawdę bardzo niskiego lotu grafomania maskowana "multimediami", krzykiem, machaniem rękami i bezsensowną golizną,

Choć jest racji dużo w tym co piszesz łącznie czy przede wszystkim z propozycją publikowania treści sztuk - też mi się marzy! Ale nie przesadzaj bo czuję straszne emocje, wyluzuj. Bo zamiast rzeczowa twoja opinia robi się cholernie tendencyjna, a wrzucając w tej recenzji Michnika i Lityńskiego jawisz mi się jak jeden z obrońców krzyża lub ustaleń komisji A.Macierewicza w sprawie katastrofy smoleńskiej. Zupełnie to niepotrzebne a podważa to co mądrego napisałeś. Teatr w Wałbrzychu obecnie oprócz tych niezrozumiałych robi też rzeczy wielkie, zrozumiałe "Emigranci" - polecam!!!!!, głupkowate ale śmieszne i do zabawy "Dom aktora" w NOTcie, czy Samba w amfiteatrze więc wydaje mi się że nie jest źle.(z afisza na ten miesiąc) A który to spektakl przelał czarę goryczy, że tak się otworzyłeś?(jeśli można wiedzieć, pewnie OPOWIEŚCI... ;) - tu się zgadzam. Ps Wśród wielu sztuk "Utopia.." daje radę, też polecam całkiem mądra i ciekawa sztuka o Wałbrzychu i żona zrozumie !!!(Jezu mam nadzieję!?! ;) ) o innych możemy porozmawiać ale w większości się bronią.

Gość <> "Uciekła mi przepióreczka" to jest dużej klasy literature. Dla "nowych ruskich" dobra literature i poezja jest teraz wrogiem numer jeden. Ludzie mogą się dzięki niej uczyć łączenie emocji i intelektu. Włącza się wtedy mechanism "koń jaki jest każdy widzi" który powoduje, że ludzie widzą rzeczywistość normalnie a nie przez pryzmat snobizmu. Moja żona po wyjściu z wałbrzyskiego teatru powiedziała spokojnie "Nic nie zrozumiałam." Mogła tak powiedzieć gdyż (choc nie jest "teatrologiem") nie ma kompleksów. Ludzie którzy chodzą do wałbrzyskiego teatru mają czesto problem polegający na tym, że trudno im zdobyć się na to aby popłynąć pod prąd pozytywnych recenzji i nagród jakimi środowisko teatralne obsypuje się nawzajem. Myślą więc często "Nic nie zrozumiałem." ale wstydzą się powiedzieć to głośno.

Cóż, schamiała nam kultura masowa stając się "elytarną" (bo teraz "elyta" chodzi do teatru). Teatr - niegdyś dramatyczny - stał się "eksperymentalnym". Eksperymentując głównie na widzu, karmiąc go mizerią treści i formy, eksponuje jedynie goliznę, wulgarny, rynsztokowy język i prymitywny, często bulwersujący przekaz. Przed niemal pół wiekiem, - gdy Dzierżoniów odwiedził teatr objazdowy, a nas, uczniów Technikum Radiotechnicznego, zaprowadzono na spotkanie z kulturą (w ramach lekcji) - oglądając spektakl "Uciekła mi przepióreczka" wg Stefana Żeromskiego, przeżyłem niezwykłe wzruszenie. Czy obecnie jeszcze mi się to przydarzy?

Wojtek <> Napisałem ten tekst gdyz miesza się we mnie złość i żal. Po bardzo długiej nieobecności wróciłem do Wałbrzycha i okazało się, że to wałbrzyskiego teatru nie ma sensu chodzić. Byłem raz i wyszedłem z przekonaniem, że ktoś robi ze mnie idiotę. Pomyślałem, że może "nie miałem szczęścia". Poszukałem więc w internecine recenzji o wystawianych tu sztukach i okazało się, że prawie wszystkie są w tej samej "konwencji" i nagród zebrały tony. Cóż można zrobić? - Ja naprawdę libię teatr i chętnie bym do wałbrzyskiego teatru chodził. Szanse na to, że wystawią coś interesującego (lub choćby tylko "strawnego") są niestety bardzo małe.

brakowało mi zdroworozsądkowego potraktowania ślepej uliczki w jaką zalazł współczesny teatr. Do Wałbrzyskiego przestałem chodzić już kilkadziesiąt lat gdy po scenie biegały nagie pedzie. Nie prowadzam też 5-tki dzieci . Dorosły bez kontaktu z teatrem. Z bólem myślę ile straciły w rozwoju nie mając szansy na Teatr Ogromny. Wojtek

Polecane