KNF na dywaniku na Wiejskiej - wnioskuje senator Grzegorz Bierecki

17 lutego 2014 roku, 13:42 17 lutego 2014 roku, 22:06

Fot/wPolityce.pl
Fot/wPolityce.pl

autor: Tomasz Sadlik

Tomasz Sadlik, któremu w 2007 roku bank Raiffeisen udzielił kredytu 600 tysięcy złotych polskich, zapewniając, że nie ma ryzyka kursowego, nie przedstawiając symulacji, oszukując ustami pracownika banku, że w razie problemów ze spłatą straci jedynie to, co wpłacił plus nieruchomość, na którą brał kredyt.

Blog Pro Futuris

Stowarzyszenie wspierające poszkodowanych przez Banki

2 osoby wzięły udział w dyskusji

Odpowiedz na te wszystkie pytania jest jedna. Wszyscy członkowie KNF byli kiedyś zatrudnieni w bankach i to nie na podrzędnych stanowiskach. Sprawdzić można to co piszę w ich CV, na stronach KNF.. Bankowy punkt widzenia wszedł im w krew do tego stopnia ,że interesuje ich jedynie interes banków.Traktują banki jako jedynego uczestnika rynku, konsument - kredytobiorca się nie liczy. Powiecie zależności - być może ,kto wie , jedno jest pewne towarzyskie, czy inne ,trudno powiedzieć. Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że funkcjonując w strukturach bankowych na przestrzeni lat, doskonale znali tendencje rynkowe i działania banków na arenie międzynarodowej, Francja , Austria ,Niemcy.Wcześniej Norwegia itd. Nie reagowali na to co się miało dziać w Polsce.Najgorsze jest to ,że mieli świadomość ,są duszą bankowcami i nie mogą się tłumaczyć ani brakiem fachowości , ani brakiem kontaktów międzynarodowych. POZWOLILI na wprowadzenie na rynek polski projektów szkodliwych dla obywateli naszego kraju.Nie wiem właściwie, co jest gorsze, brak działania KNF czy święty spokój i przekonywanie wszystkich na około przez Ministerstwo Finansów ,że nic się nie działo i nie dzieje.Takie podejście nie będzie dziwiło jak popatrzy się na kolejne CV tym razem Ministerstwa. Prawa konsumenckie są im raczej obce.

Właśnie dostalismy wypowiedzenie kredytu hipotecznego z banku Polbank ( Raiffeisen Polbank), z 2008 roku, w którym równiez zapewniano nas,że w razie jakichkolwiek problemów, oddamy tylko mieszkanie i już. Niestety różnica pomiędzy kursem franka na dziś, a kursem franka po, której zaciągnęlismy kredyt jest ok. 200 tyś PLN. Czyli musimy oddać mieszkanie i mamy komornika na pensji na 200 tyś zł przez długie długie lata. Ponadto Bank rząda spłaty całości w terminie 30 dni. Przez 5 lat spłaciliśmy do banku 80tyś złotych, które sa tylko odsetkami dla banju. Nawet nie zaczęlismy spłacać kapitału. Bank nie chce z nami rozmawiać bezpośrednio tłumacząc, że ludzie w naszej sytuacji mogą być niebezpieczni, czyli np. uzbrojeni. Mamy trójkę dzieci i za chwilę idziemy na bruk z ogromnym długiem. Czy na takie sytuacje nie ma wyjścia? Czy trzeba tragedii na rozwiązanie takich sytuacji. Zgłosilismy sprawę juz w wielu miejscach. Słyszelismy o upadłości konsumenckiej. Może to jest jakimś rozwiązaniem. KK

Polecane