21 września 2026 r. Sąd Okręgowy w Świdnicy wydał wyrok w sprawie Grzegorza P., oskarżonego o doprowadzenie 13‑letniej dziewczynki do obcowania płciowego i o usiłowanie ponownego zgwałcenia. Do zdarzeń doszło 22 stycznia 2026 r. w mieszkaniu, w którym pokrzywdzona mieszkała z mamą i dziadkami. Sąd uznał oskarżonego za winnego i wymierzył karę, z możliwością odwołania do sądu wyższej instancji.
Co ustalił sąd?
Sąd stwierdził, że oskarżony najpierw, mimo oporu i walki pokrzywdzonej, doprowadził ją do obcowania płciowego, a tego samego dnia wieczorem próbował tego uczynić ponownie. Przewodniczący składu orzekającego, sędzia Tomasz Uszpulewicz, wskazał, że przemoc użyta w obu zdarzeniach polegała m.in. na odpychaniu i szarpaniu pokrzywdzonej. Sąd potraktował czyny jako przestępstwo łączne i skazał oskarżonego na 11 lat więzienia.
Jakie okoliczności obciążają oskarżonego?
Prokuratura zwracała uwagę na recydywę popełnionych czynów. Asesor prokuratury Łukasz Pietruszka domagał się 14 lat pozbawienia wolności — 12 lat za gwałt i 2 lata za usiłowanie zgwałcenia. Sąd przypomniał, że oskarżony wcześniej odbył karę 6 lat więzienia za gwałt na kobiecie. W uzasadnieniu podkreślono brak stałego miejsca zamieszkania oskarżonego oraz świadectwa biegłych psychologów potwierdzające wiarygodność zeznań pokrzywdzonej.
Jakie środki i zakazy orzekł sąd?
Sąd orzekł zakaz zajmowania stanowisk i wykonywania zawodów oraz działalności związanej z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi na okres 10 lat. Nałożono także zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i obowiązek niezbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 100 m. Oskarżony ma wypłacić pokrzywdzonej 10 000 zł tytułem zadośćuczynienia.
Jakie są dalsze kroki po wyroku?
Ogłoszony 21 września wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje apelacja do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Asesor prokuratury zapowiedział analizę uzasadnienia pisemnego i decyzję co do ewentualnego odwołania. Obrońca oskarżonego zakwestionował zeznania pokrzywdzonej i odmawiał mediom komentarza na sali rozpraw.
Pokrzywdzona zgłosiła zdarzenie szkole po rozmowie z koleżanką. Biegli psycholodzy ocenili, że nie miała motywów do fałszywych oskarżeń. Wyrok nie jest prawomocny.